Freakonomia, czyli świat od podszewki

Freakonomia czyli świat od podszewki wg. Steven’a D. Levity’a oraz Stevena J. Dubner’a.

Czy wyobrażasz sobie, że książka bez żadnej myśli przewodniej mogłaby natchnąć Cię do czegokolwiek, bo ja nie. Freakonomię czytało mi się ciężko, ale końcowe refleksje warte są tego wysiłku.

Czy wiedza o przyczynach spadku przestępczości w USA jest niezbędna do codziennego życia – może nie. Jednak świadomość, że bezpośrednim powodem jej spadku były zupełnie inne wydarzenia niż zdrowy rozsądek podpowiada wyrabia odpowiednią perspektywę w percepcji otaczającej Cię rzeczywistości.

Każdy z Was wie co to ryzyko, ale sprowadzenie go do sumy zagrożenia i oburzenia jest ciekawym, choćby z uwagi na współczesną social-constantly-connected rzeczywistość, w której znikome zagrożenie może wywołać kolosalne oburzenie lub w której narodowe tragedie nawet nie trafiają do świadomości jednostki. W takiej rzeczywistości pojęcie ryzyka nabiera innego wymiaru i zaczyna odbiegać od skojarzeń z zagrożeniem życia, z jeżącym się na głowie włosem.

Znajdziesz też odpowiedź na pytanie, co takiego jest najważniejsze w wychowaniu Twoich dzieci i zrozumiesz dlaczego czasem ludzie z dobrych domów kończą gorzej niż, Ci którzy długo, długo mieli pod górkę.

Czy warto zatem przeczytać Freakonomię ?
Nie, nie warto… no chyba, że chcesz nauczyć się patrzeć na świat bez różowych okularów.

Doxa po lekturze Twoja dedykacja nabiera głębszego wymiaru. Dziękuję!

[Aktualizacja 18 styczeń 2012] Znalazłem wypowiedź Pana Jacka Santorskiego nt. tej książki, z którą w dużej mierze, a zwłaszcza z jej drugą częścią można się zgodzić.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: książki które przeczytałem z tagami: , . Dodaj do zakładek ten link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *